Ewangelickie Duszpasterstwo Wojskowe

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
26 kwietnia 2021
Zaufanie a perspektywa niepewnej przyszłości

Zaufanie a perspektywa niepewnej przyszłości

„To nędzne jedzenie nam zbrzydło.” 4. Księga Mojżeszowa 21,5

Obserwując czasami niektórych ludzi, możemy odnieść wrażenie, że do pełni szczęścia brakuje im już tylko manny z nieba. Nieraz sami takiej manny oczekujemy albo bardzo do niej tęsknimy. Pragniemy cudownego środka, który sprawi, że przez życie pójdziemy „jak po maśle” (by pozostać w świecie skojarzeń około spożywczych). Manna jest symbolem szczęścia, dostatku i luksusu, które same się na naszej drodze pojawiają. To inaczej dobro, którego w żaden sposób nie trzeba zdobywać ani wypracowywać. Ot, zostajemy nim ubogaceni bez żadnych naszych zasług. A co się zdarzyło na pustyni, gdy manna wkroczyła w historię człowieka? Podczas pielgrzymki do Ziemi Obiecanej otrzymały ją plemiona Izraela wędrujące przez piaski pustyni. W języku hebrajskim słowo „manna” wskazuje, że mamy do czynienia z czymś nietypowym i wymykającym się regułom. Niemal wszystkie hebrajskie słowa można sprowadzić do trzyliterowego rdzenia (właściwie trójspółgłoskowego, bo samogłoski w hebrajskim doczekały się formy pisanej dużo później). Dzięki temu między innymi łatwo możemy poznać, jak dane słowo powstawało, ale przede wszystkim, jak Lud Wybrany pojmował jego istotę, jak rozumiał dany przedmiot, czy zjawisko. „Manna”, w przeciwieństwie do całej niemal reszty hebrajskich słów, ma rdzeń czteroliterowy. Niczego nie dowiemy się o niej z dokonania dosłownego przekładu, bo znaczy dokładnie to samo, co w języku australijskich autochtonów znaczy słowo „kangur” – czyli jest pytaniem „co to?” Każdy, kto zna biblijną historię o „Wyprowadzeniu” (celowo piszę dużą literą, ale o tym za chwilę), to wie, że „wyprowadzani” z Egiptu Izraelici różnie odpowiadali na to pytanie. Zacytowane na wstępie zdanie o „nędznym jedzeniu” jest właśnie jedną z tych odpowiedzi i wyraźnie brzmi jak utyskiwanie. Bardzo łatwo przychodzi nam potępienie takiego zachowania. Ci, którzy są bardziej empatyczni, tych „niewdzięcznych Żydów” próbują bronić z paragrafu potrzeby urozmaicania diety i konieczności przełamywania rutyny. To fakt, jedzenie przez czterdzieści lat tego samego pokarmu nawet największego smakosza mogłoby doprowadzić do niestrawności, tyle tylko, że w omawianym przypadku to nie monotonna dieta była problemem, lecz „Wyprowadzenie”. To konkretne „Wyprowadzenie” dorobiło się w języku hebrajskim osobnego słowa, by odróżnić je np. od wyprowadzania owiec na pastwiska (trochę tak, jak z naszym „zbawić” i „ratować”, niby to samo, ale stosujemy je w innych kontekstach). Stało się terminem technicznym na określenie całego planu zbawienia, jaki Bóg przygotował swojemu ludowi. Zawierało w sobie całą wiarę Izraela, że to Wszechmocny był sprawcą tego cudu. Manna zaś była jedynie środkiem, który miał zapewnić bezpieczne doprowadzenie go do celu. I tu dochodzimy do istoty problemu, bo manna była przez całą drogę wyłącznie w Bożych rękach. Ani przez chwilę zaradni Izraelici nie mogli sobie poczynić zapasów. Wszystko, co próbowano przechować na potem, „pokryło się robactwem i cuchnęło” (2 Mż 16,20).

Cóż więc pozostało im czynić? Kłaść się spać z „pustą lodówką” w nadziei, że jutro… Nie wiem, jak Ty, Drogi Czytelniku, ale ja lubię patrzeć w przewidywalną przyszłość. Oczywiście nie chodzi o wyrugowanie z niej wszelkich wyzwań, ale o świadomość, że jestem na nie przygotowany. Myślę, że ludziom w mundurach, nie tylko wojskowych, bliski jest taki punkt widzenia. Ćwiczenia, przygotowania, szkolenia to budowanie kapitału, który pozwoli odnaleźć się w sytuacji ekstremalnej, trochę w myśl powiedzenia „umiesz liczyć, licz na siebie”. Tyle że wtedy, to już tylko krok do tego, by, jak Izraelitom na pustyni, „to nędzne jedzenie (…) zbrzydło”. Bo nie tak łatwo jest zaufać, kiedy jest się przyzwyczajonym, by wszystko trzymać we własnych rękach. Zaufanie wymaga od nas tego, by wyzbyć się potrzeby kontrolowania wszystkiego wokół nas. Można powiedzieć, że to niewykonalne dzieło, zwłaszcza dziś, gdy wokół tak wiele niewiadomych. Doświadczenia ostatniego roku sprawiły, że niemal wszystkie „oczywiste oczywistości” stanęły pod znakiem zapytania. Może przyzwyczailiśmy się już trochę do tego, że musimy sobie jakoś radzić z gąszczem obostrzeń w życiu codziennym. Ale przecież przyszłość wielu z nas nadal stoi pod znakiem zapytania. Pandemia przyniosła ze sobą kryzys na tak wielu płaszczyznach życia, że dziś mało kto może powiedzieć, że jest pewny swojej przyszłości. I ta niepewność niejednemu z nas najzwyczajniej „zbrzydła”. Na koniec pozwólcie na jeszcze jedną aluzję do języka hebrajskiego. Nie ma w nim słowa „wierzyć”, przynajmniej w takim, jak nasze, rozumieniu. Kiedy więc padają słowa, że „Abraham uwierzył Panu”, pojawia się odpowiednia forma czasownika „być mocnym”. Tyle że to nie postanowienie Abrahama jest „mocne”, ale „mocny” jest Ten, któremu Abraham zawierzył. Wiedząc to, dużo łatwiej żyje się zdanym na mannę, a nawet w niepewną przyszłość można wkroczyć pewniej, czego Tobie, Drogi Czytelniku, i sobie życzę.

generuj pdf
go-up
Kontakt

Ewangelickie Duszpasterstwo Wojskowe
ul. Nowowiejska 26
00-909 Warszawa
tel. 261840950
fax. 261840940
edw@ron.mil.pl

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.