Ewangelickie Duszpasterstwo Wojskowe

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
03 kwietnia 2000
Zbrodnia Katyńska a problem przebaczenia (R. Borski)
Mówi się często, że czas leczy rany. Te rany, z którymi przyszło żyć członkom rodzin pomordowanych, goiły się wyjątkowo trudno. Czas przemilczania zbrodni, zakłamania, zmuszania do milczenia, zakazów upamiętniania, nie był czasem gojenia się, zabliźniania ran, był raczej czasem ich podrażniania.

Ewangelicki Biskup Wojskowy
Ks. bp płk Ryszard Borski

1.     Zbrodnia Katyńska moralnym zobowiązaniem do pamięci

W tym roku minęła 60. rocznica ujawnienia Zbrodni Katyńskiej. Choć od tamtych tragicznych wydarzeń upłynął tak długi okres czasu, zaplanowane z premedytacją przez najwyższych przedstawicieli ówczesnej władzy radzieckiej i bestialsko wykonane przez podległe im służby wymordowanie tysięcy polskich jeńców wojennych, oficerów i funkcjonariuszy II Rzeczypospolitej, wymaga dalszych poszukiwań historycznych i energicznych czynności śledczych, ujawniania nieznanych jeszcze ofiar tej zbrodni, towarzyszących jej okoliczności i oczywiście poznania dalszych nazwisk bezpośrednich sprawców. Dążenie do uzyskania możliwie pełnego obrazu tamtych wydarzeń i do poznania uwikłanych w nie ludzi jest nie tylko sprawą osób najbardziej dotkniętych tą zbrodnią, rodzin pomordowanych, jest moralnym zobowiązaniem Państwa, któremu ofiary tej zbrodni służyły i których jedyną „winą” w kontekście losu, jaki zgotowali im ich oprawcy, było to, że nosili polskie mundury.

Niezależnie od moralnego zobowiązania do odkrywania całej możliwej do odtworzenia prawdy o Zbrodni Katyńskiej, które w sposób nierównomierny rozkłada się na społeczeństwie i jego instytucjach, powszechny charakter ma i powinno mieć moralne zobowiązanie do pamięci o ofiarach zbrodni. Różna jest intensywność, różne wyrazy i poziomy tej pamięci. Pamięć ta ma więc charakter rodzinny, środowiskowy, religijny, historyczny, państwowy. Moralne zobowiązanie do pamięci o ofiarach wyraża się także w upowszechnianiu w społeczeństwie, szczególnie wśród kolejnych pokoleń, prawdy o losie tych, których ziemskie szczątki pozostały na zawsze z dala od Ojczyzny.

Ta pamięć o ofiarach, będąca wyrazem szacunku, czci i wdzięczności wobec nich, nie jest jednak i nie potrafi być pamięcią jedyną, wysublimowaną, wyselekcjonowaną. Towarzyszy jej także pamięć obejmująca to, co niegodne pamięci: sprawców, decydentów i wykonawców mordu. Pamięć nazywająca rzeczy po imieniu: zbrodnię zbrodnią, bestialstwo bestialstwem, odczłowieczenie odczłowieczeniem, bezprawie bezprawiem i bezkarność bezkarnością. Ta pierwsza pamięć jest potrzebna, wzniosła, szlachetna i uszlachetniająca, ta druga towarzyszy jej jak nieodłączny cień. Każe ona nie zapominać, że znani już mocodawcy tego ludobójstwa umarli, nigdy nie przyznając się do swej zbrodni i nie ponosząc za nią odpowiedzialności. Podobnie sprawcy bezpośredni, wykonawcy rozkazów z Moskwy, nie zostali oskarżeni ani osądzeni, nie ponieśli żadnej kary. Większość z nich już nie żyje, choć nie można wykluczyć, że niektórzy dożywają sędziwych lat w spokoju, skrywając tajemnicę o własnoręcznie dokonywanych egzekucjach nawet przed najbliższym otoczeniem.

Ta druga pamięć każe też nie zapominać o braku postępów śledztwa w sprawie katyńskiej. Pomimo zasadniczego ujawnienia genezy, przebiegu i rozmiarów zbrodni, najbliższe rodziny pomordowanych oficerów i funkcjonariuszy nie usłyszały od nikogo ani przyznania się do współudziału w winie, ani symbolicznej chociażby prośby o wybaczenie. Ta druga pamięć stawia też sobie pytanie o winę pośrednią, o winę w kontekście wieloletnich kłamstw, zatajania i zmowy milczenia w sprawie ludobójstwa na polskich oficerach i funkcjonariuszach. Na tym tle postawione zostaje w 60. rocznicę ujawnienia Zbrodni Katyńskiej między innymi także pytanie o problem przebaczenia.

2. Wina i przebaczenie w perspektywie teologicznej

Wszelka refleksja o winie i przebaczeniu w stosunkach międzyludzkich w teologii ewangelickiej zakorzeniona jest w nauce o usprawiedliwieniu. Nauka o usprawiedliwieniu była i pozostaje centralnym tematem teologii ewangelickiej, która we właściwym rozumieniu możliwości usprawiedliwienia grzesznego człowieka przed Bogiem widzi probierz prawdziwości i biblijności wszelkiej chrześcijańskiej dogmatyki i opartej na niej etyki teologicznej. Nie sposób więc mówić na temat ewangelickiej refleksji o winie i przebaczeniu w konkretnym kontekście historycznego zdarzenia, uwikłanych w nie ludzi oraz narodów,  bez krótkiego chociażby przedstawienia tego, co jest teologiczną podstawą tej refleksji.

Poprzez naukę o usprawiedliwieniu grzesznika z łaski przez wiarę w Jezusa Chrystusa Kościół wyraża swe przekonanie, że „ludzie nie mogą być usprawiedliwieni przed Bogiem własnymi siłami, zasługami lub uczynkami, lecz bywają usprawiedliwieni darmo dla Chrystusa przez wiarę, gdy wierzą, że są przyjęci do łaski i że grzechy są im odpuszczone dla Chrystusa, którzy swą śmiercią dał zadośćuczynienie za nasze grzechy. Tę wiarę Bóg poczytuje za sprawiedliwość przed swoim obliczem.”[1]

Z tą koncentracją wiary, zaufania, nadziei i pewności zbawienia na osobie i zbawczym dziele Jezusa Chrystusa jest związana określona antropologia teologiczna, określone chrześcijańskie rozumienie człowieka i jego możliwości, naturalnej kondycji człowieka, który stał się przedmiotem i celem zbawczego działania Bożego w krzyżowej śmierci Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Czasem ów ewangelicki obraz człowieka nazywany jest i oceniany jako pesymistyczny. Istotnie, jeśli kontekstem, w którym prowadzi się rozważania o duchowej kondycji człowieka, stanowi pytanie o możliwość usprawiedliwienia przed Bogiem, o możliwość osiągnięcia zbawienia, relatywne dobro, do którego człowiek bez Boga jest zdolny w naturalnym, a więc społecznym, rodzinnym, zawodowym obszarze swojego życia, nie należy do istoty zagadnienia. Koncentracja zaś na teologicznej ocenie kondycji człowieka, a więc w świetle objawienia Boga w Chrystusie, pokazuje tę najgłębszą, bo wynikającą z Bożego sądu, prawdę o nas.

Sąd Boży nad każdym człowiekiem, dokonany na krzyżu Golgoty, brzmi jednoznacznie: Winny! Ten wyrok krzyża ewangelicyzm rozumie adekwatnie, czyli radykalnie. Człowiek nie dlatego jest grzesznikiem, ponieważ (także, również, między innymi, czasami itd.) grzeszy, lecz grzeszy, ponieważ jest grzesznikiem. Grzech nie tylko uczynił pewną rysę na jego stworzonej i chcianej przez Boga naturze, grzech zniszczył w nim obraz i podobieństwo Boże, uczynił go niezdolnym do samodzielnego powrotu do Boga, do samodzielnego powrotu ku swojemu pierwotnemu i ostatecznemu przeznaczeniu. Wszystko, co człowiek w tym stanie czyni, także to, co w kategoriach społecznych i prawnych jest poprawne, potrzebne lub nawet pożądane, nosi na sobie znamię skażenia i grzechu. Krzyż Chrystusa jest sądem i wyrokiem skazującym na człowieka żyjącego w rozdarciu, żyjącego w rozdwojeniu pomiędzy swym stworzeniem, jako istotą Bogu odpowiednią i odpowiadającą a swą rzeczywistością, polegającą na naturalnym odwróceniu się od Boga, na naturalnej ucieczce od Jego oblicza i woli, na naturalnej niemożności przezwyciężenia tego stanu.

Ale sąd Boży, dokonany  w krzyżu Chrystusa, jest jednocześnie dla człowieka wyrokiem usprawiedliwienia, uniewinnienia, odpuszczenia grzechów. Śmierć sprawiedliwego za niesprawiedliwych, bezgrzesznego za grzesznych, śmierć Boga za bezbożnych, jest Ewangelią łaski, przebaczenia i pokoju, która obejmuje całą ludzkość i od krzyża Golgoty skierowana zostaje do wszystkich ludzi wszystkich czasów. Z równym radykalizmem, z jakim ewangelicka antropologia teologiczna jest przekonana o zniszczeniu obrazu Bożego w każdym naturalnym człowieku, Kościół ewangelicki wyznaje również i głosi zbawcze, jednorazowe i niepowtarzalne dzieło łaski Bożej w Chrystusie. Jako Boże „samozadośćuczynienie” za wszystkie grzechy całej ludzkości, każdą grzeszność pojedynczego człowieka i każdy ludzki grzech, jako wszechogarniający akt zmiłowania Bożego, krzyż Chrystusa ma znaczenie dla tych, którzy uwierzyli, jak i dla tych, którzy żyją (jeszcze) bez tej wiary.

Kościół do tej wiary nawołuje, zaprasza i zachęca, aby to, co w Chrystusie dla każdego człowieka stało się rzeczywiste, przyjęte wiarą mogło stać się w życiu konkretnego człowieka realnym doświadczeniem uwalniającej od win i zbawiającej łaski Bożej. Sam wierzący swą wiarę rozumie jako dar Ducha Świętego, jako indywidualny dar łaski, nie zaś w kategoriach samodzielnej ludzkiej odpowiedzi, bądź „czynu wiary”, dokonanego w oparciu o własne duchowe siły lub możliwości. Także więc sama wiara, która umożliwia przyjęcia odpuszczenia win, przyjęcie usprawiedliwienia, daje zaufanie do Chrystusa i pewność zbawienia, jest działaniem Bożym, nie ludzkim, co wyklucza wszelką zasługę własną i uczy wierzącego pokory w spojrzeniu na uwolnienie od win, zarówno własne, jak i drugiego człowieka.

Ten podwójny wyrok krzyża: winny i usprawiedliwiony, a więc to podwójne, bo osądzające i ratujące zarazem słowo Boga do świata w Jezusie Chrystusie, zostaje prawidłowo odniesione do siebie i do innych, jeśli w stosunku do siebie wierzący akcentuje: „Ja jestem tym grzesznym człowiekiem, którego Bóg usprawiedliwia i zbawia”, a w stosunku do drugiego człowieka akcent stawia inaczej: „Ty jesteś tym grzesznym człowiekiem, którego Bóg usprawiedliwia i zbawia.”

Słowo „grzeszny” nie jest tu użyte w potocznym, wąskim, moralizującym znaczeniu, lecz jako określenie oznaczające naturalny stan człowieka żyjącego i działającego bez odniesienia swego życia do Boga, bez podporządkowania swego życia Chrystusowi. Tego właśnie człowieka dotyczy poselstwo Ewangelii. Grzeszny to ten, którego Bóg usprawiedliwia i zbawia w Chrystusie. To jest poselstwo krzyża. Kto w tym sensie zaprzecza swej grzeszności, sam siebie wyklucza z grona tych, dla których krzyż stał się źródłem łaski Bożej, odpuszczenia win, przebaczenia. Kto natomiast na swego bliźniego wskazuje palcem i nazywa go grzesznym, ten lekceważy uniewinniający go wyrok Boży, jaki także dla niego wypowiedziany został przez Boga w wydarzeniu Golgoty. Kto więc swego bliźniego oskarża o grzeszność, próbuje zająć wobec niego sędziowskie miejsce, należne tylko Bogu. A czyniąc się sędzią drugiego człowieka, staje wobec ostrzeżenia Jezusa: „Nie sądźcie, abyście nie zostali osądzeni” (Mat. 7,1).[2]

W świetle ewangelickiej teologii krzyża, w świetle ewangelickiej nauki o usprawiedliwieniu, nawet o zadeklarowanych wrogach Boga nie można mówić inaczej, jak tylko pamiętając o Bożym dziele miłości i usprawiedliwienia, ponieważ Bóg kocha także swoich wrogów i usprawiedliwia grzeszników. O grzeszności innych ludzi i o ich winie można mówić tylko w kontekście Bożego miłosierdzia, świadcząc o łasce Bożej, o której apostoł Paweł pisze w liście do Rzymian: „Bóg bowiem wszystkim nałożył więzy nieposłuszeństwa, aby wszystkim okazać miłosierdzie” (Rzym. 11,32). Z tego samego powodu o doświadczanej i osobiście przeżywanej łasce Bożej wierzący nie może mówić inaczej, jak tylko z pokorą i bojaźnią przed Bogiem, wyznając swoją własną grzeszność i winę, jak czyni to apostoł Paweł w pierwszym liście do Tymoteusza: „...Chrystus Jezus przyszedł na świat, żeby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy” (1 Tym. 1,15).

3.     Zbrodnia Katyńska a problem przebaczenia

Na problem przebaczenia w kontekście Zbrodni Katyńskiej patrzeć można oczywiście z różnych punktów widzenia, przez pryzmat różnych doświadczeń i przemyśleń, szukając różnych dróg dojścia. Gdy o głos pytany jest duchowny jako duchowny, czyni to przede wszystkim w zwierciadle tej teologii, która kształtuje jego rozumienie człowieka, która kształtuje jego rozumienie zbawczego dzieła Bożego wobec grzesznika w Jezusie Chrystusie. Nie sądzę też, aby jakikolwiek chrześcijanin – niezależnie od tego, jak w szczegółach wygląda jego teologiczne poznanie i rozumienie poselstwa Ewangelii – problem winy i przebaczenia, szczególnie zaś, gdy problem ten dotyczy krzywdy, wyrządzonej jemu osobiście, jego rodzinie, jego narodowi, mógł rozpatrywać zupełnie w oderwaniu od swego doświadczenia wiary i w oderwaniu od postulatów, jakie z tej wiary wynikają.

Przykładając do konkretnego problemu winy i przebaczenia teologiczną miarę trzeba przede wszystkim zaznaczyć, że nie zmienia ona ani zaistniałych faktów, ani ich historycznych, prawnych i politycznych ocen. Dokonana zbrodnia pozostaje zbrodnią. W ludzkiej pamięci jej ofiary na zawsze pozostają niewinnymi ofiarami, a jej sprawcy pozostają zbrodniarzami, winnymi zbrodni ludobójstwa. Oceny zaszłych zdarzeń z punktu widzenia pogwałcenia prawa międzynarodowego, pogwałcenia podstawowych praw człowieka, oceny wszelkich innych aspektów tej zbrodni nie zmieniają się, gdy pytamy o winę i przebaczenie w sensie teologicznym.

Co więc specyficznego może wnieść spojrzenie wiary, a konkretnie teologiczna nauka o usprawiedliwieniu grzesznika z łaski przez wiarę, w te rozważania, które toczą się także na innych płaszczyznach refleksji nad oceną ludzi i wydarzeń z przeszłości? Przede wszystkim to, że co z ludzkiego punktu widzenia zaistniało, wydarzyło się, poprzez śmierć nabrało ostatecznego, nieodwracalnego charakteru, nie może zostać naprawione, dla Boga ostatecznym nie jest.

Do Boga należy ostateczny sąd nad każdym człowiekiem. On też ostatecznie o każdym rozstrzyga, czy z podwójnego sądu nad grzesznikiem w krzyżu Chrystusa, z podwójnego wyroku: winny, ale usprawiedliwiony, człowiekowi w perspektywie całego jego życia przypisany zostaje tylko ten pierwszy człon, czy też oba. W tej perspektywie pośrednie ofiary Zbrodni Katyńskiej: żony, które straciły swoich mężów, dzieci, które straciły swoich ojców, rodzeństwo, które straciło swych braci, wnuki, które nigdy nie poznały swych dziadków w stosunku do nielicznych znanych z nazwiska oraz większości anonimowych sprawców tamtej zbrodni stoją wobec trudnego słowa Jezusa Chrystusa: „Nie sądźcie, abyście nie zostali sądzeni” (Mat. 7,1). A więc zostawcie Bogu ostateczne słowo sądu. Potępiając zbrodnię, nie przeklinajcie sprawców.

Gdyby jednak nawet wszystkie osoby, będące członkami rodzin pomordowanych, zadeklarowały taką postawę i takie przekonania, w imię poszanowania życia ludzkiego, w imię poszanowania godności człowieka, a także w trosce o pokój i bezpieczeństwo w przyszłości, zbrodnie przeciw ludzkości należy ujawniać, badać, ścigać i karać. Jest to także z punktu widzenia wiary w Boga jako jedynego i ostatecznego sędziego i zbawcę człowieka w pełni legalny i potrzebny w tym świecie środek ograniczania rozmiarów zła. Zbrodnia powinna pociągać za sobą adekwatną karę nie ze względu na przeszłość, której nie da się już naprawić, ale ze względu na przyszłość, którą przed nowymi, podobnymi  zbrodniami trzeba chronić.

Natomiast pozostawienie Bogu w chrześcijańskim sumieniu sędziowskiego miejsca i sędziowskiego słowa także wobec sprawców ludobójstwa, także wobec sprawców zbrodni doświadczanej jako osobista krzywda i nieodwracalna osobista strata,  jest duchową decyzją i duchowym wyborem człowieka. Wyborem zależnym jedynie od duchowych przesłanek, a nie na przykład od stopnia ujawnienia prawdy o zbrodni lub od istnienia możliwości oraz woli ukarania ostatnich żyjących jeszcze jej wykonawców. Duchowych korzeni możliwości takiego widzenia zbrodni i zbrodniarzy, polegającej na potępieniu czynu z jednej strony, ale na wstrzymaniu się od ostatecznych duchowych sądów nad sprawcami z drugiej,  można upatrywać właśnie w krzyżu Golgoty. Z woli Bożej stał się on przecież potępieniem grzechu, ale szansą dla grzesznika, odrzuceniem grzechu, ale nie odrzuceniem grzesznika, końcem grzechu, ale nie końcem człowieka, którego obciążał.

„Nie być cudzym sędzią” to jednak jeszcze nie oznacza i nie jest tożsame z „przebaczyć”. Człowiek wierzący wie, że jego życie jest życiem z przebaczenia. Ostać się przed Bogiem można nie na podstawie swoich dobrych uczynków, cnót i wartości, jakie każdy w pewnym stopniu posiada i wnosi w życie innych. Ostać się przed Bogiem można tylko w oparciu o przyjęcie wiarą Jego łaski, Jego przebaczenia. Łaska przebaczenia umożliwia człowiekowi życie zgodne z wolą Bożą, życie Bogu odpowiadające. Łaski przebaczenia potrzebuje nie tylko marnotrawny syn, wracający do Ojca z samego dna swoich upadków. Łaski przebaczenia potrzebuje na co dzień także każdy wierzący, akceptujący Boże przykazania, starający się naśladować Jezusa Chrystusa.

Przebaczenie naprawia nie tylko relację człowieka do Boga. Ono także we współżyciu ludzi potrzebne jest jak chleb powszedni. W tej samej modlitwie, w której prosimy Boga o chleb powszedni, prosimy również „... odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.” Do obfitego, szczodrego przebaczania tym, którzy zawinili, którzy wyrządzili krzywdę, Jezus Chrystus zachęca swoich uczniów wielokrotnie na kartach Ewangelii. Apostoł św. Piotr zapytał pewnego razu: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini wobec mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odpowiedział: Nie mówię ci, aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mat. 18,22). W szkole Jezusa Piotr nauczył się, że miejsce zemsty i chęci odpłaty zająć powinna zdolność do przebaczania. Ale jeszcze nie wie, jak wielką ma być ta zdolność, pyta więc tutaj o jej granice. Odpowiedź, jaką słyszy, nie pozostawia wątpliwości. Jeśli ilość przewinień lub jakość przewinień wytycza twej zdolności do przebaczania jakieś granice, poszerz je i rozciągnij je wielokrotnie. Najdoskonalszym wzorem tej zdolności i chęci do przebaczania, która przekracza wszelkie granice, pozostanie dla chrześcijanina postawa samego Jezusa Chrystusa, który konając w mękach, zadanych mu ludzką ręką, modlił się o swoich prześladowców i oprawców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łuk. 23,34).

Byłoby jednak nieuprawnionym uproszczeniem, gdyby te ewangeliczne nauki i przykłady tak odnieść do problemu „Zbrodnia Katyńska a przebaczenie”, jakoby wynikało z nich chrześcijańskie zobowiązanie do wypowiedzenia słów przebaczenia pod adresem żyjących i nieżyjących sprawców i  wykonawców tej zbrodni oraz tych, którzy jej ślady próbowali zacierać. Trzeba najpierw rozważyć, kto może być w tym przypadku podmiotem aktu przebaczenia  i czy problemem są jedynie granice jego zdolności do przebaczania, czy też przebaczenie warunkują także inne przesłanki.

Przebaczenie na płaszczyźnie relacji międzyludzkich obejmuje najpierw i przede wszystkim pokrzywdzonego i winnego, odnosi się do zdarzenia, które dla tego pierwszego stało się doznaną krzywdą, tego drugiego obarczyło winą za jej wyrządzenie. Z tego punktu widzenia ze śmiercią ofiar Zbrodni Katyńskiej zamknął się pewien istotny wymiar możliwości przebaczenia. Ten mianowicie, który może się wydarzyć tylko w relacji pokrzywdzonego do winnego. W tym wymiarze możliwa była jedynie modlitwa pozbawianych życia, modlitwa za wrogów, modlitwa adekwatna do tych słów Jezusa na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łuk. 23,34). Ostateczny charakter winy oprawców, wykluczający pokrzywdzonych z grona żyjących, wykluczył na zawsze jakąkolwiek inną możliwość doznania przebaczenia z ich strony.

Do kręgu krzywdy i przebaczenia należą jednak nie tylko bezpośrednie ofiary. Pokrzywdzonymi, poszkodowanymi w tej zbrodni zostały także tysiące członków rodzin pomordowanych. Gdy po 63 latach od dokonania Zbrodni Katyńskiej, po 60 latach od jej ujawnienia, stawiamy sobie między innymi pytanie o problem przebaczenia, jest to pytanie, które ich przede wszystkim dotyczy, żyjących żon, córek, synów, wnuków, rodzeństwa pomordowanych. Zaś do kręgu winy i odpowiedzialności za zbrodnię i krzywdy należą nie tylko jej mocodawcy i bezpośredni wykonawcy, lecz także ludzie i instytucje uwikłane w tę winę i krzywdę pośrednio: odpowiedzialni za ukrywanie prawdy, za przerzucanie odpowiedzialności na innych, a także odpowiedzialni za jej celowe przemilczanie, tuszowanie, za niedopuszczanie przez całe dziesięciolecia, aby pamięć o tej zbrodni stała się trwałym elementem pamięci powszechnej polskiego społeczeństwa. Krąg winy i związanej z nią krzywdy nie zamyka się ani w czasie, ani w przestrzeni. Nie odnosi się jedynie do wydarzeń wczesnych lat czterdziestych ubiegłego wieku. Nie obejmuje jedynie tego, co działo się w tej sprawie w granicach państwa radzieckiego do jego rozpadu.

Mówi się często, że czas leczy rany. Te rany, z którymi przyszło żyć członkom rodzin pomordowanych, goiły się wyjątkowo trudno. Czas przemilczania zbrodni, zakłamania, zmuszania do milczenia, zakazów upamiętniania, nie był czasem gojenia się, zabliźniania ran, był raczej czasem ich podrażniania. Był czasem poszerzania kręgu winy, krzywdy i moralnej współodpowiedzialności wobec rodzin ofiar zbrodni. Dlatego gdy z ich strony wychodzi ta inicjatywa, aby nad Zbrodnią Katyńską pochylić się także w kontekście problemu przebaczenia, trzeba powiedzieć wyraźnie: Nikt w ich imieniu, za nich lub tym bardziej ponad ich głowami nie ma moralnego prawa do wypowiadania słów przebaczenia po adresem żywych lub umarłych, ludzi lub instytucji, uwikłanych w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, w problem winy za zbrodnię, winy za kłamstwa, odpowiedzialności za przemilczanie, odpowiedzialności za zastraszanie i prześladowanie tych, którzy tylko... chcieli pamiętać. Problem przebaczenia to problem pokrzywdzonego.

W refleksji teologicznej, która nawiązuje do ewangelicznej nauki o usprawiedliwieniu grzesznika, która odwołuje się do słów nauczania i przykładu życia samego Jezusa Chrystusa,  trzeba także postawić zasygnalizowane już wyżej pytanie o przesłanki przebaczenia, nie leżące po stronie pokrzywdzonego.

Zostało wcześniej powiedziane, że krzyż Chrystusa jest rzeczywistością usprawiedliwienia grzesznika obejmującą wszystkich ludzi wszystkich czasów, rzeczywistością, która ma znaczenie dla wszystkich. Ale ta rzeczywistość Bożej miłości do grzesznika w Chrystusie staje się w życiu konkretnego człowieka realna, jeśli zostaje przyjęta przez wiarę. Przez przyjęcie wiarą, to co miało dla człowieka już wcześniej znaczenie, zaczyna odtąd znaczyć jego dalsze życie. Analogicznie wygląda relacja przebaczenia między ludźmi. Nie wystarczy gotowość pokrzywdzonego do przebaczania, nie wystarczy ten jego potencjał przebaczania, coś musi zaistnieć także po stronie winnego, co możemy nazwać gotowością do przyjęcia przebaczenia, jeśli już nie wprost prośbą o przebaczenie.

Dobrze obrazuje to druga wersja przytoczonej już wcześniej nauki, jakiej Jezus Chrystus udzielił Piotrowi w sprawie przebaczania, zapisana w Ew. św. Łukasza. Nie ma ona tutaj formy dialogu z uczniem, lecz stoi wśród wielu różnych pouczeń Jezusa, a brzmi następująco: „Jeśli twój brat zawini, upomnij go, a jeśli się opamięta, przebacz mu. Gdyby nawet siedmiokrotnie w ciągu dnia zawinił wobec ciebie i siedmiokrotnie zwrócił się do ciebie, mówiąc: Zmieniam swoje postępowanie –przebacz mu” (Łuk. 17,4).

Nie mówię warunkiem przebaczenia, ale z pewnością przesłanką przebaczenia jest to, że winny uzna swą winę, przyzna się do winy, wyzna swą winę, dalej że weźmie na siebie odpowiedzialność za wyrządzoną krzywdę i za skutki tej krzywdy także dla dalszego kręgu pośrednio pokrzywdzonych, oraz że w końcu wyrazi żal i skruchę z powodu jej popełnienia.

Czy w jakimś obszarze kręgu winy i odpowiedzialności, związanych ze Zbrodnią Katyńską i jej następstwami, taka gotowość do przyjęcia przebaczenia została wyrażona, jest pytaniem dotykającym przede wszystkim wrażliwości tych, których  krzywda Zbrodni Katyńskiej dosięgła osobiście, którzy przez wiele lat z tym trwającym poczuciem krzywdy musieli żyć i w których życie pomimo upływu lat wpisuje się ono do dzisiaj. Tu każda odpowiedź, udzielana z zewnątrz, nosiłaby znamiona próby nietaktownej podpowiedzi. Tu jest miejsce na indywidualną ocenę, na osobistą wrażliwość, na historię życia każdego, kto ze słusznych powodów zalicza się do szerokiego grona ludzi pokrzywdzonych przez Zbrodnię Katyńską.

Czasami proces dochodzenia do świadomości winy jest procesem długim. Bywa też, że długo trzeba czekać, aby ta refleksja o winie w ogóle zaczęła kiełkować u tych, u których powinna. Niekiedy zaś poczucie winy nie prowadzi do jej wyznania i szukania przebaczenia, lecz zostaje zepchnięte do podświadomości, wyparte z sumienia i z pamięci. Ale chrześcijanin, który doznał krzywdy, potrafi się modlić także za swoich krzywdzicieli, prosić o łaskę także dla swoich prześladowców, nie czekając na akt skruchy i wyznania winy z ich strony.[3]

4.     Ku pojednanej przyszłości

Krzyż Chrystusa stał się Bożym zadośćuczynieniem za grzechy przeszłości w życiu każdego człowieka, ale także został postawiony przed każdym jako znak Bożego pojednania, jako początek pojednanego życia z Bogiem bez ciężarów przeszłości. Krzyż jest drogowskazem dla nowego życia człowieka, a tym samym dla nowego współżycia między ludźmi w przyszłości.

Podobnie, gdy stawiamy pytanie o międzyludzkie przebaczenie w kontekście konkretnego historycznego wydarzenia, odnosi się ono nie tylko do rachunków przeszłości. Nie jest ono tylko pytaniem o stosunek do przeszłości. Jest także pytaniem o kształt przyszłości ponad grobami ofiar. Przyszłość nie dotyczy jedynie tych, których więzy rodzinne z ofiarami zbrodni włączyły w łańcuch pokrzywdzonych i tych, którzy stając się przez dziesięciolecia depozytariuszami skrywanej prawdy, dołączyli do łańcucha winnych dalszych krzywd, a przynajmniej moralnie nimi obciążonych. Obok tych, dla których sprawa prawdy o przeszłości, moralnego zadośćuczynienia, przekazywania pamięci i przebaczenia pozostaną nadal aktualnymi problemami,  wyrastają nowe pokolenia. Pokolenia, które nie mają powodu, aby patrzeć na siebie wzajemnie przez pryzmat tego, co uczynili i co spotkało ich poprzedników. Nowe pokolenia, do których problem przebaczenia w kontekście Zbrodni Katyńskiej w żaden sposób nie będzie się już odnosił.

Ich problemem będzie natomiast świadomość przeszłości, świadomość wspólna, która służy pojednanej przyszłości lub świadomość rozbieżna, która będzie tę wspólną przyszłość obciążać. Aby nowe pokolenia mogły żyć ze sobą w pojednanej przyszłości, nie mogą obok siebie istnieć dwie różne historyczno-narodowe prawdy o tych samych wydarzeniach, dwie różne narodowe oceny moralne tych samych zbrodni, dwie sprzeczne z sobą narodowe wrażliwości nad tymi samymi mogiłami. Tu nie wystarczy ani wspólne słowo historyków, ani wspólne słowo polityków, ani przesłanie pokrzywdzonych do dzisiejszych Rosjan: Nie wy jesteście winni tej zbrodni. Podobnie, jak stało się to pomiędzy innymi poróżnionymi wydarzeniami wojny narodami Europy, jak dzieje się to już od dziesięcioleci między kolejnymi rocznikami młodzieży polskiej i niemieckiej w ramach wielu wspólnych przedsięwzięć edukacyjnych, także młodym  Polakom, Rosjanom, Ukraińcom i innym naszym wschodnim sąsiadom trzeba stwarzać analogiczne możliwości wspólnych wyjazdów, spotkań, seminariów i pracy – w ramach których problemy trudnych wydarzeń z przeszłości, w tym także problemy Zbrodni Katyńskiej, byłyby obowiązkowymi tematami, przedstawianymi we wspólnej odpowiedzialności za jedną i tę samą wspólną przyszłość.

[1] Konfesja Augsburska, Art. IV O usprawiedliwieniu, w Wybrane Księgi Symboliczne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, wyd. Zwiastun, Warszawa 1989, str. 138
[2] Wszystkie cytaty biblijne pochodzą z wydania: Pismo Święte Nowego Testamentu i Psalmy. Przekład ekumeniczny z języków oryginalnych, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2001
[3] por. Mat. 5,43-48

generuj pdf
go-up
Kontakt

Ewangelickie Duszpasterstwo Wojskowe
ul. Nowowiejska 26
00-909 Warszawa
tel. 261840950
fax. 261840940
edw@ron.mil.pl

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.